
|
O zmierzchu zawsze wychodzê przed wrota, przed wietrzeje, I d³ugo czekam. I patrzê d³ugo. Ale tylko niebo sinieje
I dal siê wyogromnia jak zwykle na przedwieczerz. — Nie ciesz siê — mówi± sztachety — m³odziutki, nie ciesz.
Nikt nie przychodzi, a ja czekam i jestem stroskany. A¿ mnie mroki, mroki uwysmukl± u bramy.
A wówczas skrzypn± zardzewione wierzeje I przygniot±, zadusz± moj± modr±, moj± nadziejê.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ