
|
Gdy ca³ujê sp³onion± jak ró¿a Szyjkê twoj±, bo tego nie bronisz, Jeszcze mi j± przychylasz i k³onisz, A twe oko siê s³odko przymru¿a, W tak przemo¿nej ochocie siê p³awiê, Taka lubo¶æ rozpiera mi dusze, ¯e pieszczota siê zmienia w katuszê, Któr± zdzier¿yæ mêczeñstwem jest prawie. Kiedy potem w tajonym po¶piechu Wargi twoje swoimi przykryjê, Gdy mnie woni± ulotn± upije Ambrozjowy kwiat twego oddechu, Gdy z obawy, ¿e ¿ar nas spopieli, ¦wie¿e tchnienie ci usta odmyka, Gdzie siê jêzyk z jêzykiem spotyka Dla och³ody w swawolnej k±pieli, Tak rad jestem i kontent bez miary, Jakbym usiad³ z bogami do sto³u I z ich ¶wietn± kompani± pospo³u Przewyborne pi³ duszkiem nektary. Je¶li wolno mi szczê¶cia dost±piæ Tak wielkiego, ¿em celu ju¿ blisko, Czemu dajesz, nadobna, nie wszystko, Czemu reszty upierasz siê sk±piæ? Dr¿ysz, ¿e tego gdy doznam zaszczytu I gdy rozkosz zaw³adnie mn± b³oga, W niebo wzlecê, zmieniwszy siê w boga, Niepamiêtny ziemskiego pobytu? Piêkna moja, nie lêkaj siê tego, Ja za tob± gotowy pój¶æ wszêdzie, Gdzie ty bêdziesz, tam niebo me bêdzie, A¿ do ¶mierci nie ¿±dam inszego.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ