
|
Gdym na cię patrzał z pod jaśminów cienia, Z szemrzącej wody trwożnie wychyloną, Kładącą ręce dwie na kształtne łono, Z włosem wilgotnym od pereł strumienia,
Pokładającą kibić od niechcenia Z uśmiechem dziecka na trzcinę zieloną — Wydałaś mi się do życia zbudzoną Statuą grecką z białego kamienia.
I kusiła mię jedna chęć zuchwale, Nie ta, jaką się paśli wyuzdani, Podpatrujący Zuzannę brzydale —
Lecz jakiej, z uczuć człowieczych obrani, Mają doznawać dzicy kanibale, Taka żarłoczna chęć... nie bój się, pani! Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość