
|
Ile¿ to, piêkny aniele, Na twym licu ró¿ ognistych, I¿em dotkn±³ nazbyt ¶miele ¬d¼b³a jednej z tych lilii czystych, Które w¶ród rozkoszy wieñca Oczekuj± oblubieñca?
Ale czemu¿ moja ¶mia³o¶æ Tyle budzi alteracji? Wstyd i gniew niweczy bia³o¶æ Przyrodzonej tobie gracji I gwiazd twoich je¶li spytam, Smêtny dla siê los wyczytam.
Na tyraniê nader srog± Zali ¿arcik mój zas³u¿y³ I mój obraz wieczn± trwog± Bêdzie¿ serce twoje burzy³? Nie chcê wierzyæ, nie mam prawa, ¯e tak spe³ni siê obawa.
Popatrz¿e, jak ci mi³o¶nie Delikatna pier¶ wyziera, A¿ piæ z niej ochota ro¶nie I pokusa dech zapiera, By sposobno¶æ tê doceniæ I znowu ciê zarumieniæ.
Przestañ ³ajaæ, piêkne dzieciê, Daruj krotochwilê pust±; Je¶li d³oñ zbroi³a — przecie Nie ka¿ pokutowaæ ustom! Jako okup, bez urazy, Poca³ujêæ dziesiêæ razy. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ