wiersze

wierszyki

Johann Wolfgang Goethe

Do pani Marii
Szymanowskiej

Namiêtno¶æ mêk±! Któ¿ da, by ucich³o

To serce, które strat swych ju¿ nie zliczy?

Kêdy¿ godziny, co zbieg³y tak rych³o?

Pró¿no czar kwitn±³ najwiêkszej s³odyczy!

Mrok w duszy, ¼ród³o natchnienia zm±cono,

¦wiat wzruszeñ ¶wiêtych okry³ siê zas³on±.

 

Lecz oto sk±de¶ powstaje muzyka,

D¼wiêki splataj±c w tonów miliony;

Ca³± istotê ludzk± wskro¶ przenika,

A¿ duch jej wiecznym piêknem nape³niony.

£za wil¿y oko, a duszy ¿ywio³em

Niebiañskie dobro d¼wiêków i ³ez spo³em.

 

I czuje serce z ulg± niespodzian±,

¯e jeszcze bije, chce biæ, by w ofierze

Za przeobfit± ³askê otrzyman±

Samo siê oddaæ ochotnie i szczerze.

I w dziêkczynieniu b³ogim siê ods³ania

Podwójne szczê¶cie: d¼wiêków i kochania!

Prze³o¿y³a
Alina ¦widerska


sitemap