
|
V
Teraz rado¶nie siê czujê na ziemi klasycznej natchniony, G³o¶niej, czarowniej mi brzmi z dawnym wspó³czesny mój ¶wiat. S³ucham tu danej mi rady, pisarzy ¶wiata starego Skrzêtnie przerzuca ma d³oñ, nowy wci±¿ czerpiê z nich czar. Ale ca³ymi nocami inaczej zatrudnia mnie Amor; Choæ wiêc uczony na pó³, szczêsny podwójnie jam jest. Czy¿ siê zreszt± nie uczê, gdy badam ³ona mi³ego Piêkne kszta³ty i w dó³ d³oñ sw± przesuwam wzd³u¿ biódr? Wtedy dopiero rozumiem marmury; my¶l porównywa, Widzi czuj±cy mój wzrok, czuje widz±ca ma d³oñ. Chocia¿ najmilsza niejedn± godzinê dnia mi zrabuje, Za to gadziny swe w noc daje, by sp³aciæ mi d³ug. Wszak nie ca³uje siê ci±gle, gwarzy siê równie¿ rozs±dnie: Gdy opadnie j± sen, le¿ê i my¶li mam t³um. Czêsto ju¿ tak¿e w objêciach najmilszej tworzy³em poezje I heksametru jam rytm, znacz±c palcami ich takt, Na jej plecach wylicza³ cichutko. W ¶nie s³odkim oddycha, A gor±cych jej tchnieñ ogieñ przepala mi pier¶. Amor lampê obja¶nia tymczasem i my¶li o czasach, Gdy triumwirom swym on równ± us³ugê tê niós³.
Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ