
|
I
Do Wertera
Raz jeszcze, cieniu tak op³akiwany, Na s³oñca blask wa¿y³e¶ siê wyj¶æ z mroku: Spotka³e¶ mnie, gdy wiosn± kwit³y ³any, Ale¶ nie ul±k³ siê mojego wzroku. I by³o tak, jak w owym czasie rannym, Gdy nas na jednym polu orze¼wia³a Rosa, a po dnia znoju nieustannym S³oñca wieczorna zorza zachwyca³a. Tobie los odej¶æ rozkaza³ — mnie istnieæ, Ach! I niewiele¶ utraci³ zaiste!
Jak piêkne mo¿e byæ ¿ycie cz³owieka: Dzieñ go ³askawy, noc ogromna czeka! Lecz my, dla szczê¶cia rajskiego zrodzeni, Ledwie widzimy blask s³oñca na ziemi, Bo niespokojne gna nas wci±¿ d±¿enie Walcz±c to z nami, to znów z otoczeniem. Pró¿no tu zgody szukaæ i harmonii — Gdy wokó³ mrocznie — to rado¶æ nam dzwoni, A gdy ja¶nieje ¶wiat, w nas smutek drzemie, I szczê¶cie mija nas niepostrze¿enie.
Zda siê nam czasem, ¿e ono jest z nami, Kobiecy wdziêk i mi³o¶æ wci±¿ nas mami. M³odzieniec wita jak dziecko rado¶nie Sw± wiosnê ¿ycia, sam podobny wio¶nie. Zachwyca siê i dziwi, i nie wierzy Oczom. Zda mu siê, ¿e ¶wiat doñ nale¿y. Nêci go dal, za ciasno mu jest wszêdzie I ¿aden mur go nie powstrzyma w pêdzie. Gdzie ptaków klucz nad lasów mknie szczytami, Wysoko tam on szuka ukochanej. W eter siê wzbija, znów na ziemiê sfruwa I tu jej wzrok na d³ugo go przykuwa.
Nie ostrze¿ony na czas, nie pamiêta, ¯e co¶ hamuje lot i skrzyd³a pêta. Rado¶æ powitañ roz³±ka przes³ania, A gdy nowego doczeka spotkania, To lata zawrze chwila szczê¶cia jedna, Lecz czyha na ni± zdradne s³owo: "¯egnaj"!
Ty siê u¶miechasz czule, przyjacielu, Strasznym rozstaniem s³awny jak niewielu. Wszyscy tu czcimy twe losy ¿a³osne, Gdzie¶ pozostawi³ nas szczê¶ciu i trosce; I niezbadany nas wabi, wci±¿ nowy, Twych namiêtno¶ci szlak labiryntowy.
Nas tu cierpienie drêczy nieustannie, A w koñcu czeka ¶mieræ. — ¦mieræ to rozstanie! Jak wzruszaj±co brzmi± s³owa poety, By ¶mieræ omijaæ. Na pró¿no, niestety! Wpleciony w ko³o m±k, niewinny mo¿e, Pozwól, niech ból swój wypowie, o Bo¿e!
II
Elegia
Cz³owiek w cierpieniu niemy siê staje, Lecz mnie pozwoli³ Bóg mój ból wys³owiæ.
Jakie¿ nadzieje zbudzi to spotkanie, Ów dzieñ czarowny jak p±k nierozwity? Niebo i piek³o otworem ci stanie, Bo cierñ zw±tpienia w twym szczê¶ciu ukryty. Nie w±tpij! U bram nieba stoi Ona, I lekko ciê unosi w swe ramiona.
Oto¶ rozwarte drzwi raju ogl±da³, Godny wieczy¶cie piêknego istnienia. Nie bêdziesz wiêcej têskni³, cierpia³, ¿±da³, Najtajniejszego ujrzysz cel d±¿enia. Tam patrzeæ bêdziesz na jedyne piêkno I wyschnie ¼ród³o ³ez twoich i têsknot. |
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ