
|
Przychodziłaś księżycowym szlakiem, schodziłaś w dół od Ostrej Bramy, od blasku dawnej ikony. W fartuchu ukrywałaś dłonie. Drogą schodziłaś ku rzece.
Świetlistość wieczoru, przemijający z pyłu trud, pod naporem wiatru zawsze i znikający w locie jaskółek.
Dziewczyno, twoje spojrzenie z trzcin. Wołałem cię przez długi dzień. Napełnij mi dłonie piachem, wilgoci pragnę, ciężkości. Wdychamy teraz głębie] ciemność.
Czy nadsłuchiwałem poprzez rzekę? Za ptakiem wzwyż lub w dół ku głębinnym rybom? — "Kochany, wciąż słyszę plusk skoku, a w górze łoskot skrzydeł. Nie odchodź ode mnie". Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość