
|
Ongiś mieliśmy obie dłonie pełne światła — strofy nocy, poruszone wody trącają znów skraj brzegu, chrapliwy, bezoki sen zwierząt w trzcinie po uścisku — potem stoimy zwróceni na zewnątrz ku zboczu, ku białemu niebu, przychodzącemu z zimnem ponad górą, kaskada świetna, i zdrętwiała, lód, jakby z góry, z gwiazd.
Na twojej skroni chcę żyć w ów czas mały. zapominająco, chcę bezgłośnie krwi mojej pozwolić na wędrówkę przez twoje serce. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość