
|
Ach, widzia³em, jak z dzieckiem pie¶ci³a siê mi³o; A mnie tak by³o Lubo, tajemnie... Ona je wziê³a lekko do swojego boku; A z tego widoku Dr¿y serce we mnie. Ona d³oñmi ¶nie¿nymi niemowlê trzyma³a, I kiedy do ust jasnych z zapa³em je tuli, Ach! najczulej Poca³owa³a.
I tak, jakbym sam ¿yczy³: dzieci±tko j± z bliska R±czkami ¶ciska Z równym zapa³em. O, dobrze, dobrze! tak rozkosz siê dzieli. I mnie weselej, ¯e to widzia³em. Ach! ja na to z zazdro¶ci± zawsze patrzeæ muszê! Obym by³ dzieckiem z równ± wzajemno¶ci±, By tak mi³o¶ci± Upie¶ciæ duszê.
I ja to dzieciê miluchne, wziête z jej ³ona, Biorê w ramiona, Tkliwie podnoszê. Ono do mnie, jak do niej, wyci±ga r±czêta... Pier¶ tym przejêta Czuje rozkosze. Gdzie jej rêka spoczê³a, tam moja dotyka, I ca³ujê to miejsce, gdzie jej usta by³y; A ogieñ mi³y Serce przenika. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ