
|
O siódmej wieczór dnia ju¿ ma³o. "I co nam z lata pozosta³o?" Pytam i mówiê: za¶wieæ ju¿. Po ciemku ci±gle brzmi± pytania Albo milczenia lub p³akania Ciemno¶æ nam nie odkrywa prawd.
Gdzie by³y smutki, gdzie rado¶ci Rozpoznasz tylko przy ¶wiat³o¶ci. ¦wiat³a! Bo tylko tam gdzie blask Dobro odró¿nia siê od z³ego, Niesprawiedliwe od prawego, I od nico¶ci morze gwiazd.
Muszê mieæ ¶wiat³o, by nie b³±dziæ By z wiru ¶wiata siê wytr±ciæ. Pe³nego s±du nie da zmrok. Bo z cienia idzie niespe³nienie A w ¶wietle muszê mieæ spojrzenie Na ruch mówi±cych s³owa warg.
Trzeba spogl±daæ te¿ na d³onie, Choæ mówi± usta — w koñcu one B³agaj± "nie" lub piê¶ci± "tak" Mówi±, gdy s³owa ju¿ wygasn±, Rozchyl± siê otwarcie, jasno, Albo siê kurcz± w niemy znak.
Ciemno¶æ nas zawsze trzyma w szachu. Jasno¶æ wyzwala z trosk i strachu. O ty, w ciemno¶ci ¶wiat³o gwiazd, Wysoko wznosisz siê nade mn±, Widzê twój blask przez moje ciemno, Przez ciebie znajdê w³asn± ja¼ñ.
O siódmej wieczór dnia ju¿ ma³o. I co nam w ¿yciu pozosta³o? W ciemno¶ci ¶lepnie szereg lustr. Za¶wieæ! Blask lampy trzeba witaæ, Bo wiele luster trzeba spytaæ, Nim siê zwierciad³em staniem prawd. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ