
|
Napełniając swe zwięzłe & rozkoszne ciało paprykarzem kurczęcym, popatrzyła na mnie dwa razy. Omdlewając z zainteresowania, odwzajemniłem się wygłodniale. Wyłącznie obecność jej męża & 4 innych osób powstrzymywała mnie od rzucenia się na nią
albo przynajmniej do jej drobnych stóp, z okrzykiem: "Jesteś najrajcowniejszą dupcią, jaką olśnione źrenice Henry'ego oglądały od wielu mrocznych lat, moja Świetlista Świetności". Dłubałem dalej (zrozpaczony) w moim spumoni. — Sir Bones: nima sprawy; tutej, znaczy na świecie, dziewuchów z apetytem -jak mrówków.
— Brunetka, latynoska cera, oczy jak brylanty, spuszczone... Ten ciamajda przy jej niewiarygodnościach... Jakie mogą być te cudeńka, na których przysiadła na krześle? Restauracyjny szum. Równie dobrze mogłaby być na Marsie. Gdzie zawaliłem sprawę? Na Henry'ego powinien być jakiś paragraf. — Mr Bones: a jak, pewnie, że jest. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość