
|
W ten niedzielny poranek, gdy do ludzkiej rany ¦wit-celebrant przyk³ada³ opatrunek hostii I wina, nas wzajemny ok³ad dwu nago¶ci Leczy³; ornatów brak³o, lecz roz¶wiergotani Przyjaciele Franciszka w nawie pod sosnami Fruwali, syci s³oñca, anielscy w czysto¶ci Przelotów przez schron, który ga³êzie nam wznios³y, Nam w po¶cieli, w tym morzu, gdzie wspólnie konamy.
"¦mieræ — matk± piêkna". Kiedy dr¿± z rozkoszy li¶cie, ¯aden nie z³amie ³adu — konamy, by zdrowieæ... Senno¶æ sytych serc, przedtem pustych tyle lat. A je¶li to zdrowienie trwa krótko jak ¿ycie, Dzwon na jutrzniê w ¿a³obnym znajduje odpowied¼?... Pomiêdzy pniami sosen nasza siostra, wiatr. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ