
|
O, nie umieraj, bo takiej odrazy Do wszystkich kobiet nabiorê, o mi³a, ¯e nawet ciebie przeklnê, ile razy Przypomnê, ¿e¶ i ty jedn± z nich by³a.
Lecz przecie¿ umrzeæ — wiem — nie jeste¶ w stanie: Po naszej ¶mierci ¶wiat przecie nie ginie, Je¶li za¶ ciebie w tym ¶wiecie nie stanie, Wraz z twym oddechem i on siê rozp³ynie.
Lub, jako dusza ¶wiata, znikniesz w niebie, A ¶wiat zostanie jak zew³ok: i wszêdzie Najwiêksza piêkno¶æ — tylko widmem ciebie, M±¿ najzacniejszy — tylko czerwiem bêdzie.
Filozofowie, pogr±¿eni w sporze O to, jak zgin±æ ma ten ¶wiat: azali Nikt z was nie dociek³, ¿e gor±czka mo¿e Byæ owym ogniem, który ¶wiat nasz spali?
Lecz niepodobna, by¶ musia³a wiele Jeszcze tak cierpieæ i marnieæ tak d³u¿ej: Brak ci zepsucia owego, co w ciele Silnej gor±czce jako opa³ s³u¿y.
Te fale ¿aru s± to meteory, Których materia wnet sp³onie ze szczêtem — Za to urody twej zgodne splendory Czystym, niezmiennym b³yszcz± firmamentem.
Lecz choæ gor±czka nie jest w stanie w³adaæ Tob± bez koñca, rozumiem j± przecie: Bo i ja wolê godzinê posiadaæ Ciebie, ni¿ wiecznie — wszystko inne w ¶wiecie. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ