
|
Na Boga, milcz i odczep siê od mej mi³o¶ci: Kpij ze mnie, skoro do szyderstw siê palisz, Wydrwij piêæ siwych w³osów, podagrê, parali¿, Pustki w sakiewce; kszta³æ siê, baw, poszerzaj w³o¶ci, Zrób gdzie¶ karierê, zdob±d¼ stanowisko, Ich wysoko¶ciom bij pok³ony nisko, W twarz króla na monetach patrz siê lub b±d¼ blisko Prawdziwych królów; czyñ wszelkie ró¿no¶ci, Lecz nie rusz mej mi³o¶ci.
Doprawdy, któ¿ ucierpia³ od mojej mi³o¶ci? Czy od mych westchnieñ tonê³y gdzie¶ ³odzie? Czy komu grunt zala³y ³ez moich powodzie? Czy wiosnê wstrzyma³ ch³ód ten, co mrozi mi ko¶ci? Na listê ofiar moru czy¿ wpisa³y Kogo¶ p³on±ce w mych ¿y³ach upa³y? ¯o³nierz potyczki szuka, adwokat bywa³y — Pieniacza, który spiera siê i z³o¶ci; My — szukamy mi³o¶ci.
Mo¿esz nas zwaæ, czym zechcesz: potêga mi³o¶ci Czyni nas par± much, co w p³omieñ lec±, To znowu po¿eran± przez ów p³omieñ ¶wiec± Lub gniazdem, w którym orze³ z go³±bk± siê mo¶ci. Nawet feniksa tajemnice bledn± Przy nas, co w parze stanowimy jedno: Obu p³ci naszych wspólne, neutralne sedno Spala siê i na powrót od¿ywa z nico¶ci Tajemnic± mi³o¶ci.
Je¿eli ¿yæ ni± siê nie da, umrzemy z mi³o¶ci, I choæ legendy naszej nie uczcimy Marmurowym grobowcem, zamkniemy j± w rymy; Choæ w kronikach historia nasza nie zago¶ci, W strofkach mieæ bêdzie przybytek weso³y; Jak urna kszta³tna szacowne popio³y Mie¶ci nie gorzej ni¼li krypty i ko¶cio³y — Kanonizacjê nasz± potomno¶ci Og³osi hymn Mi³o¶ci.
Odt±d módlcie siê do nas: "Wy, którzy z mi³o¶ci Pustelni± byli¶cie dla siebie wzajem, Którym mi³o¶æ to pasj± by³a, to znów rajem, Wy, co¶cie duszê ¶wiata zmie¶cili w ca³o¶ci W sobie, wch³aniaj±c w oczu szklan± ¶cianê (Oczu, co ¶wiat wam, jak szpiegi lustrzane, Streszcza³y) kraje, miasta, dwory poz³acane: Pro¶cie, by Bóg nam zes³a³ z wysoko¶ci Wzorzec waszej mi³o¶ci!" Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ