
|
Nie my¶lisz wcale, biedny kwiatku, Ty, którego widzia³em, jak od dnia narodzin Wzrasta³e¶ i piêknia³e¶, jak p³atek po p³atku Rozwija³e¶ siê bujnie z biegiem prêdkich godzin, By teraz na ga³±zce ja¶nieæ okazale: Nie my¶lisz wcale O tym, ¿e zima blisko, ¿e ju¿ jutro przecie Mog± ciê mrozy zwarzyæ lub zdmuchn± zamiecie.
Nie my¶lisz wcale, biedne serce, Ty, które jeszcze wci±¿ kr±¿ysz ko³o niej, Marz±c, ¿e po mozolnej, d³ugiej poniewierce Przylgniesz do zakazanej, opornej jab³oni, ¯e ugnie siê, gdy bêdziesz nalegaæ wytrwale: Nie my¶lisz wcale O tym, ¿e jutro, nim siê tamto s³oñce zbudzi, Ruszê z tob± i S³oñcem w podró¿, miêdzy ludzi.
Lecz ty, o serce, wol±c raczej Drêczyæ siê, nurzaæ w troski nieprzebrane, Powiesz: Jed¼, je¶li musisz; có¿ to dla mnie znaczy? Tutaj mam swoje sprawy, i tutaj zostanê; Ty odwiedzaj przyjació³: kompania weso³a Nasyciæ zdo³a Twe oczy, uszy, jêzyk, ca³e twoje cia³o Có¿ ci szkodzi, ¿e serce w domu pozosta³o?
Dobrze wiêc, zostañ; lecz wiedz przy tym, Kiedy nadejdzie twoich starañ pora, ¯e w nagim sercu, ¿adnym cia³em nie okrytym, Kobieta widzi raczej co¶ na kszta³t upiora; Jak ma poznaæ, ¿e¶ moje? Serca pozbawiona, Jak siê przekona, ¯e¶ jest sercem? Zna mo¿e inne czê¶ci cia³a Z praktyki, ale — wierz mi — serca nie pozna³a.
Zatem spotkajmy siê w Londynie Za dni dwadzie¶cia, a w³asn± osob± — ¦wie¿±, têg± — za¶wiadczê, ¿e czas milej p³ynie W¶ród ludzi, ni¼li gdybym zosta³ z ni± i z tob±. Jed¼ ze mn±, serce, zamiast pytaæ sobie biedy: A dam ciê wtedy Innej mej przyjació³ce, co równie jest rada, Gdy tak cia³o, jak duszê w darze jej siê sk³ada. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ