wiersze

wierszyki

John Donne

Kwiat

Nie my¶lisz wcale, biedny kwiatku,

Ty, którego widzia³em, jak od dnia narodzin

Wzrasta³e¶ i piêknia³e¶, jak p³atek po p³atku

Rozwija³e¶ siê bujnie z biegiem prêdkich godzin,

By teraz na ga³±zce ja¶nieæ okazale:

Nie my¶lisz wcale

O tym, ¿e zima blisko, ¿e ju¿ jutro przecie

Mog± ciê mrozy zwarzyæ lub zdmuchn± zamiecie.

 

Nie my¶lisz wcale, biedne serce,

Ty, które jeszcze wci±¿ kr±¿ysz ko³o niej,

Marz±c, ¿e po mozolnej, d³ugiej poniewierce

Przylgniesz do zakazanej, opornej jab³oni,

¯e ugnie siê, gdy bêdziesz nalegaæ wytrwale:

Nie my¶lisz wcale

O tym, ¿e jutro, nim siê tamto s³oñce zbudzi,

Ruszê z tob± i S³oñcem w podró¿, miêdzy ludzi.

 

Lecz ty, o serce, wol±c raczej

Drêczyæ siê, nurzaæ w troski nieprzebrane,

Powiesz: Jed¼, je¶li musisz; có¿ to dla mnie znaczy?

Tutaj mam swoje sprawy, i tutaj zostanê;

Ty odwiedzaj przyjació³: kompania weso³a

Nasyciæ zdo³a

Twe oczy, uszy, jêzyk, ca³e twoje cia³o

Có¿ ci szkodzi, ¿e serce w domu pozosta³o?

 

Dobrze wiêc, zostañ; lecz wiedz przy tym,

Kiedy nadejdzie twoich starañ pora,

¯e w nagim sercu, ¿adnym cia³em nie okrytym,

Kobieta widzi raczej co¶ na kszta³t upiora;

Jak ma poznaæ, ¿e¶ moje? Serca pozbawiona,

Jak siê przekona,

¯e¶ jest sercem? Zna mo¿e inne czê¶ci cia³a

Z praktyki, ale — wierz mi — serca nie pozna³a.

 

Zatem spotkajmy siê w Londynie

Za dni dwadzie¶cia, a w³asn± osob± —

¦wie¿±, têg± — za¶wiadczê, ¿e czas milej p³ynie

W¶ród ludzi, ni¼li gdybym zosta³ z ni± i z tob±.

Jed¼ ze mn±, serce, zamiast pytaæ sobie biedy:

A dam ciê wtedy

Innej mej przyjació³ce, co równie jest rada,

Gdy tak cia³o, jak duszê w darze jej siê sk³ada.

Prze³o¿y³
Stanis³aw Barañczak


sitemap