
|
Ktokolwiek w ca³un owinie mnie bia³y, Niechaj nie rusza W³osów splecionych, które opasa³y Jedno z mych ramion: w nich tai siê Dusza Zewnêtrzna i widoma, Przez tamt±, która w niebiosa odbieg³a, Namiestnikiem zrobiona, By cz³onków, jej prowincyj, przed rozpadem strzeg³a.
Bo skoro niæ ta, co z mózgu sp³ywa³a W dolne rejony, Zszyæ mog³a w ca³o¶æ wszystkie cz±stki cia³a — Pêk w³osów, niegdy¶ do góry pêdzony Z mêdrszego mózgu woli, Scali mnie lepiej; choæ w nich móg³ byæ dany Znak, ¿e zaznam niedoli Nie mniejszej ni¿ skazañcy, zakuci w kajdany.
Chcê, by te w³osy ze mn± w grób zanie¶li: W mi³osnej mêce Umrê, a st±d i ba³wochwalstwo, je¶li Mêczeñskie szcz±tki trafi± w czyje¶ rêce; Tak jak by³o pokor± Dorównywanie Duszy w³asnej w niebie, Jest zuchwalstwem, ¿e skoro Ona mnie nie ocala — ja cz±stkê jej grzebiê. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ