
|
Gdy grób, gdzie spoczn± moje ko¶ci, Otworzy siê dla nowych go¶ci (Bo umie grób, po kobiecemu, Byæ ³o¿em wiêcej ni¿ jednemu) I grabarz w nim dostrze¿e Ko¶æ z bransoletk± z jasnych w³osów wko³o, Pomy¶li, marszcz±c czo³o, ¯e kochankowie znale¼li tu le¿e, Którzy widaæ pragnêli dziêki tej ozdobie W t³oczny Dzieñ S±du poznaæ siê, spotkaæ przy grobie I mieæ siê wzajem jeszcze przez chwilê przy sobie.
Je¶li to bêdzie kraj lub era, W których dewocja silnie wzbiera, Grabarz zaniesie szcz±tki cia³a Do króla albo kardyna³a I kult relikwij nowy Nazwie ciê Mari± Magdalen± zgo³a, Mnie za¶ te¿ kim¶ obwo³a; Lud czciæ nas bêdzie, zw³aszcza bia³og³owy; A ¿e wszystkim w tych czasach cuda bêd± w g³owie Jedynie, niech ten papier potomno¶ci powie, Jakie czynili cuda czy¶ci kochankowie.
Kochali¶my siê wiêc zawziêcie, Nie wiedz±c czemu, i pojêcie O p³ci posiad³szy równie du¿e, Jak nasi Aniê³owie Stró¿e; Witaj±c j±, ¿egnaj±c, Krad³em ca³usa, lecz nie miêdzy tymi Ucztami; i czystymi Byli¶my, respekt dla pieczêci maj±c, Które ³amie natura, prawem poskromiona. Te by³y nasze cuda. Ten tylko dokona Wiêkszych, kto powie, jakim cudem by³a ona. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ