
|
S³oñce niesforne, bezmy¶lny staruchu, Czemu, natrêcie, Przez kotary i szyby budzisz nas zawziêcie? Có¿ obchodz± kochanków prawa twego ruchu? W¶cibski pedancie, id¼ lepiej strofowaæ Zaspanych uczniów, z³ych terminatorów, Id¼, powiedz dworskim ³owczym, ¿e król chce polowaæ, I wiejskie mrówki pogoñ, niech ¶piesz± do zbiorów; Mi³o¶æ, co kalendarza nie zna ni atlasu, Zwie chwile, dni, miesi±ce ³achmanami czasu.
My¶lisz, ¿e jaki gwa³t zadaj± oku Twoje promienie? Starczy mi, by je zaæmiæ, powiek jedno mgnienie, Lecz nie chcê na tak d³ugo traciæ jej widoku; Je¶li ciê oczy jej jasne, choæ senne, Nie o¶lepi³y, spójrz na ¶wiat przytomnie I powiedz, czy wonno¶ci i skarby bezcenne S± jeszcze w Indiach czy te¿ le¿± tu ko³o mnie. O wszystkich królów, jacy pod s³oñcem istnieli, Pytaj — us³yszysz, ¿e s± tu, w mojej po¶cieli.
W niej Ksiêstwa, we mnie za¶ Ksi±¿êta drzemi±: Có¿ trzeba wiêcej? Przy tej mi³o¶ci, bardziej ni¿ w³adza ksi±¿êcej, Wszelki honor jest fa³szem, wszelki skarb — alchemi±. Ty¶, S³oñce, takiej nie zazna³o ³aski Jak my: w nas bowiem ¶wiat zawar³ siê ca³y, Wiêc spocznij, stare S³oñce, bo skoro twe blaski Mia³y ¶wiat ogrzaæ — do¶æ ¿e nas dwoje ogrza³y. ¦wieæ tylko nam obojgu, a znajdziesz siê wszêdzie: Twoj± sfer± te ¶ciany, centrum — ³ó¿ko bêdzie. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ