
|
Ckliwa niewiasto, ¶mierci mê¿owi ¿ycz±ca, Czemu na jego zazdro¶æ skar¿ysz siê bez koñca? Gdyby otruty le¿a³ w ¶miertelnej po¶cieli, Spuch³y, ze skór± w strupach, gdyby¶my s³yszeli, ¯e jego oddech staje siê krótki i wartki, Jak gdy muzykant ¿wawy nutê drobi w æwiartki, Gdyby rwa³y go wstrêtne wymioty, gotowe Wyrzygaæ jego duszê z piek³a w piek³o nowe, Gdyby wrzaskiem g³uszy³o go krewniaków grono, Pragn±c wy¿ebraæ spadek za ³zê wymuszon± — Nie w ³zach by³aby¶ wtedy, lecz w przednim humorze, Jak niewolnik, co jutro wolno¶æ zyskaæ mo¿e; Czemu¿ wiêc p³aczesz widz±c, jak sam siê u¶mierca, £ykaj±c w³asn± zazdro¶æ, tê truciznê serca? Winna¶ mu raczej wdziêczno¶æ, bo najgrzeczniej w ¶wiecie Ka¿dym swym podejrzeniem ostrzega nas przecie. Nie wolno nam ju¿ odt±d kpiæ z niego otwarcie Ani z jego szpetoty drwiæ w z³o¶liwym ¿arcie; Ani, przy nim za sto³em siedz±c, prócz spojrzenia Wymieniaæ zdro¿ne s³owa, dotkniêcia, westchnienia; Ani te¿, gdy rozdêty od potraw zbyt wielu, Z sapaniem w wiklinowym zasiada fotelu, Nie wolno nam przyw³aszczaæ sobie po kryjomu Jego ³o¿a i igraæ w jego w³asnym domu. Dzi¶ widzê, ¿e to szanse nasze nadwerê¿a; Dom jest królestwem, zamkiem i diecezj± mê¿a. Lecz je¶li — jak ci, których nachodzi ochota L¿yæ ksiêcia lub biæ pieni±dz z ksi±¿êcego z³ota, Wiêc jad± za granicê i tam grzesz± — w innym Domostwie siê oddamy igraszkom niewinnym? Tam mo¿emy, bezpieczni przed p³atnymi szpiegi Twego mê¿a, drwiæ z jego intryg i strategii, Jak mieszkañcy prawego Tamizy wybrze¿a Szydz± z mera Londynu lub Niemcy z papie¿a. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ