
|
Zwidział mi się duch świętej, co była mi żoną: Jak dłońmi Heraklesa spod grobu pokrywy Wydobytą Alcestę odzyskał szczęśliwy Mąż — tak wyrwaną Śmierci, bladą, osłabioną, Znów ją ujrzałem: moją, pobłogosławioną Macierzyństwem lecz młodą wciąż; jej kształt jak żywy,
Który obym, w zaświatów wzniesion perspektywy, Mógł oglądać przez wieczność — postać otuloną W biel, czystą jak jej myśli; i chociaż przesłona Woalu kryła rysy, wewnętrznym mym wzrokiem Chłonąłem miłość, dobroć i czułość — znamiona Duszy, z lic jej promiennym bijące urokiem. Lecz, och, gdym już na piersi czuł ciepło jej łona, Znikła: nowy dzień zbudził mnie swym zwykłym mrokiem Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość