
|
Choć pora mi w powrotną drogę, Nie pytaj, pani, kiedy wracam: I tak znieść uciech już nie mogę, Którymi dni rozłąki skracam.
Ramion nie skuwaj mnie obręczą: Niech dusza moja, odmian chciwa, Dozna mąk, które słusznie dręczą Kogoś, kto więź dwu serc rozrywa.
Dość mając nędzy swoich wiecznych Wyskoków, wrócę na twe łono, W świat uczuć wiernych i bezpiecznych, I skonam z duszą ukojoną —
Chyba, że znów się gdzieś urwawszy, Rzucę się, w nowym swym wyskoku, W wir grzechu — wstrętny, lecz ciekawszy Niż wieczny spokój przy twym boku. Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość