
|
Co ja widział — widział dzisia, — I na oczy moje: Ze skromnisiem szła skromnisia, Pod ręce oboje.
Ciszkiem — chyłkiem — tuż — tuż — trzeci, Chowam się za drzewa. Wietrzyk chucha wonią z kwieci, Aż dusza omdlewa.
Słowik — ach — ach! — wciąż zawodzi, Ach! ach! ach! — bez liku, Chodzą — brodzą — państwo młodzi, Lubują w słowiku.
Gdzie tam? gdzie tam? jako starzy, Poważni i niemi; Coś takiego im się marzy, Jakby nie na ziemi.
Nie statkują bo serduszka, Za ciasno snadź w łonie, Stąd — to zowąd — koło uszka, Szmer czasem powionie.
U skromnisi dziwny wzroczek, Ej! srogie dumania! Igiełkami kole z oczek, Aż skromniś się słania.
Brzękły głośniej jakieś słówka Zakrywa się dłonią: "Nic, nic!" — brzękła znów wymówka, I razem się płonią.
Nic — nic — nic — nic ustka kłoni, Skromnisia nieśmiała, Rozgarnęła włoski w skroni, I po-ca-ło-wa-ła.
O bodajże tę skromnisię! Doprawdy niepięknie! Pocałunek ciągle śni się I serce mi pęknie!
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość