
|
Jedna luna ol¶nienia, jeden ¶wit naj¶wiêtszy, Jeden promieñ wio¶niany, jedna z³ota chwila: Oto cia³o dziewczyny w ¿ywy cud siê spiêtrzy, W zenit krasy, gdzie z³uda ju¿ w zgon siê przesila!
Wielkie szczê¶cie otch³ani, przeradosne s³oñce, Niesie jej ho³d swych blasków — w ognistym promieniu Przelewa swoje ¿ary w jej oczy têskni±ce I rozb³yska zaklête w jej cichym spojrzeniu.
W senn± modro¶æ b³êkitu plami pier¶ jej bia³±, Jej kszta³ty opromienia w u¶miechy s³oneczne — W niewymown± ¶nie¿ysto¶æ wy¶wietnia jej cia³o, W jej nago¶æ tchnie powaby boskie, niedorzeczne.
A t³a u¿yczy³y przepychy zieleni I kwiecia wian podaje jej rozkwit³a ró¿a — I stanê³a jak dziwo w ¶witowych promieni Bia³ej ³unie — zachwytem wzdrygnê³y siê wzgórza.
Wszystkiej krasy bezmiaru otoczy³ j± wieniec I ¿ycia cud siê pe³ni w jej nadziemskim piêknie: Oto w jasnej oddali jawi siê m³odzieniec, Co w ekstazie mi³o¶ci u jej stóp uklêknie...
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ