
|
Moja umar³a dziewczyna przychodzi co dzieñ z rana, Przychodzi budziæ miê ze snu smutna i zadumana.
W pó³¶nie j± widzê, w pó³jawie, jak siê krz±ta ko³o mnie, I przez sen gorzko p³aczê i marzê nieprzytomnie...
Pogl±da na mnie bole¶nie i z g³êbi piersi wzdycha, I pochylaj±c siê w mroku: "dzieñ dobry" szepce z cicha.
Usiada przy szarej ¶cianie, smutno ogl±da siê wko³o I r±bkiem bia³ej sukienki obciera mokre me czo³o.
W pó³¶nie j± widzê, w pó³jawie, na tle mrocznego ¶witu. Widzê jej oczy przejrzyste jak dwa widma b³êkitu.
Leciuchno mej twarzy gor±cej dotknie bladymi wargami I przez ten moment pó³brzasku jeste¶my znowu sami...
I schyla siê coraz bli¿ej, u¶miecha siê coraz smêtniej, I szepce mi³o¶nie i s³odko, coraz ciszej, namiêtniej...
A pier¶ m± chor± i ciê¿k± dzikie ³kanie porywa, A duszê m± chor± i smutn± szarpie bole¶æ straszliwa.
Budzê siê pe³en dreszczu, wznoszê ciê¿kie powieki — I widzê, jak niknie w dali jej duch mglisty, daleki...
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ