
|
Znowu lato jak niegdy¶ i czas poobiedni — Gwarzymy w spadaj±cym na salon pó³mroku Tak cicho i weso³o, tacy sami jedni, Mniej mówi±c ni¿ czytaj±c wzajem oko w oku.
Przyniesiono o¿yny z niedalekiej wioski, Jad³a¶ ¶wie¿e jagody zamiast modnych pralin, A mnie do g³owy przyszed³ wiersz Mickiewiczowski: "O¿yna, czarne usta tul±ca do malin..."
¦ciemnia³o. — Dzi¶ za¶piewasz jak± piosnkê now± Albo dawn± jak niegdy¶? — Za¶piewam dzi¶ chêtnie. Wiêc siê nape³ni³ pokój gr± fortepianow± I g³osem twym przez ciemno¶æ dzwoni±cym namiêtnie.
Sta³em z boku i zdradnym otoczony cieniem, £owi³em z rozchylonych ustek ton po tonie, Zanim jeszcze ulecia³, kiedy by³ westchnieniem Zaledwie rozpoczêtym w faluj±cym ³onie.
Na twoje usta patrz±c, zapomnia³em troski Powstaj±cej jak widmo ze szczê¶cia rozwalin — Tylko mi wraca³ ci±gle wiersz Mickiewiczowski: "O¿yna, czarne usta tul±ca do malin..."
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ