
|
Nie cierpiê ani wierszy pañskich, ani pana U twoich stóp Blady jak trup Szlocha³em, oblewaj±c ci ³zami kolana.
Orkiestra gra³a w ogrodzie Ach, gdyby¶ mnie kocha³a... Do dzisiaj dnia Melodia ta Na nerwy mi jeszcze dzia³a.
Wspomnienie owej niedzieli do dzisiaj mnie wprawia w zdumienie, Jak mog³a¶ mi Odmówiæ w³a¶nie ty, Mojego w³asnego ja drugie uosobienie!
Dobrze. A teraz pos³uchaj, czego ci ¿yczê. Jak chcesz, tak sobie s±d¼, Ale b±d¼ co b±d¼ Poezji, samej Poezji naplu³a¶ wtedy w oblicze!
Oby¶, wy³ysiawszy doszczêtnie jeszcze za m³odu, Posz³a do krymina³u I tam poma³u, Wiêziona bez powodu, kona³a z g³odu.
A potem niech ciê przewioz± do Charenton, do wariatek. Wygl±daj sobie zza kratek Na Pary¿ kwitn±cy w pobli¿u, A ja tymczasem bêdê pocieszaæ siê w Pary¿u.
A kiedy bêdziesz g³odna, niech przez zrz±dzenie kaduczne Pomy¶l±, ¿e chcesz po¶ciæ. Aby sprawê upro¶ciæ, Niech ci zaaplikuj± od¿ywianie sztuczne.
Pakuj± ci sondê nosem. £apy precz! Któ¿ zaprzeczy, ¯e ¶wie¿e jajka i mleko krowie I stare wino to dobre rzeczy? Niech¿e ci s³u¿± na zdrowie!
Niech¿e siê z tob± w ten sposób ca³ymi latami bawi±, Dopóki (wypadek to rzadki. Lecz chodz± po ludziach wypadki) Nie wsadz± sondy nie tak, jak trzeba, i nie zad³awi±.
Oto, czego ci, serce, z ca³ego serca ¿yczê. Za to, ¿e¶ pewnego Wieczoru lipcowego Naplu³a na Poezjê. Poety nie liczê. Prze³o¿y³
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ