
|
«Pani ma bardzo ³adne czerwone usta, Ale zdaje mi siê, ¿e s± troszeczkê pomalowane. Co za dziw? Wiadomo, ¿e kobieta — to istota pusta... Puchu marny, jak mówi poeta... To przecie¿ znane.
Ale, proszê pani, czy to przeszkadza prawdziwej mi³o¶ci? Pani pozwoli, ¿e j± do domu odprowadzê... Co? Pani nie zawiera na ulicy znajomo¶ci? Nie rozumiem... Ja przecie¿ pani nie zawadzê...
Sk±d znam pani±? To dobre! Widzia³em, jak z kinematografu Wychodzi³a pani zesz³± raz± w towarzystwie go¶ci... Szuka³em pani±! Jak babciê kocham! A tu trzeba trafu, ¯e znowu pani± widzê... Co za zbieg okoliczno¶ci!
Pani wybaczy, ¿e ja tak mówi³em na pani usta... Ale, moja pani, w dzisiejszych czasach... Bo tak — to mi siê pani podoba... Nie lubiê, gdy niewiasta jest niesubtelna... S± gu¶ciki i gusta, A pani to w sam raz... Przepraszam, po kim ta ¿a³oba?
Szanowny tatu¶ pani powiêkszy³ grono anio³ków! Co za nieszczê¶cie! Proszê pani, a kto wspomaga matkê? Stryjo? No, no... Mo¿e pani przyjmie ten bukiecik fio³ków? Mo¿e wst±pimy razem na herbatkê?»
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ