
|
Czasem u szczytu ulic zachód ¿ó³tym blaskiem Mury niebios rozwala na z³omy p³omienne. Wtedy listopadowe wieczory warszawskie Wiej± wiosn± i p³yn±, m³odo¶ci± wiosenne.
Ile ³ez we mnie by³o i ile mi³o¶ci, Ile westchnieñ i szczê¶cia w majowej ulewie, I moich s³ów dla ciebie, i wielkiej czu³o¶ci: Wszystko z nieba powraca w dawnym, ciep³ym wiewie.
I znowu idê lekki i noc± wezbrany, Jakbym niós³ li¶æ wilgotny na sercu otwartem, Wtedy w twoim miasteczku ciemnia³y kasztany, Pachnia³ groszek pachn±cy na sercu pod paltem.
P³akaæ, jedyna moja, mogê tylko Tobie. Ty zrozumiesz. Rozgrzeszysz spojrzeniem pokornym. I wiosnê zakochanych znajdziesz w skromnym s³owie, I ciê¿k± gorycz moj± w tym wierszu wieczornym.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ