wiersze

wierszyki

Julian Tuwim

Zawieja

Mi³o¶æ mnie szuka po mie¶cie,

Mi³o¶æ w zielonym berecie.

Przepad³em jak kamieñ w wodê.

Gdzie jestem? Wy mo¿e wiecie?

 

Spod zielonego beretu

Strzêpek wichury w z³ocie:

Ptak nieprzytomny z têsknoty,

W³osy w porywczym odlocie.

 

Biega w rumieñcach, zdyszana,

Po¶piechem dr¿±c gor±czkowym,

Mi³o¶æ, zawieja wieczorna,

Mi³o¶æ w trenczkocie deszczowym.

 

Wiatr jej nad±¿yæ nie mo¿e

I goñcze listy rozwiesza,

Pod naprê¿onym jej swetrem

Stuka ¿arliwa depesza.

 

W barach, kawiarniach, teatrach

Listy i serca zostawia,

Zamieæ po mie¶cie ko³uje,

Ró¿e spod bruku wykrwawia.

 

Zrywam je, moja nieznana,

Cieñ pochylony bólem:

Czerwone blaski z ka³u¿y

Oczyma podnoszê czule.


sitemap