wiersze

wierszyki

Juliusz S³owacki

Do A[leksandry]
M[oszczeñskiej]

II

Ogniem, ¿a³o¶ci± wre zamkniête ³ono;

A kiedy zacznê siê na serce d±saæ,

Chcia³bym je wyrwaæ z mych piersi i sk±saæ,

I precz odrzuciæ tê rzecz tak zhañbion±

Twoj± mi³o¶ci±, ¿e ognie, co p³on±,

Dot±d nie mog³y go uczyniæ czystym!

A ty my¶la³a¶, ¿e ja z tym ognistym

Sercem — nazwê ciê kochank± i ¿on±?

 

O! pierwej piek³o! ni¿by czo³o dumne

Na twoim zimnym sercu kiedy spa³o!

A ni¿ ca³owaæ twe usta rozumne

 

I twoje bia³e marmurowe cia³o

Owion±æ ogniem i ¿yæ z tak± ska³±,

Jak± ty jeste¶, zimna! — lepiej w trumnê!


sitemap

Clicky Web Analytics