
|
O! gdybym ja wiód³ Pani± do kaskady! To tak jak ludzie przyjacio³om wierni, A¿ tam bym zawiód³, gdzie py³ leci blady ¦ród leszczyn w Gisbach — a ¶ród laurów w Temi.
Dzikie bym zrywa³ na murawie kwiaty, A Pani w ska³ach siad³aby¶ my¶l±ca Jak anio³ skrzyd³em kaskady skrzydlaty — Czekaj±c znad ska³ ¶piewu — i miesi±ca.
Gdybym ja Pani± do kaskady wozi³, Mo¿e bym wieczn± tam zatrzyma³ si³± — ¦piewem skamienia³ i lodem zamrozi³, I kaza³ têczom ¶wieciæ nad mogi³±.
Lecz nie powiodê do takiego zdroja, Bo teraz straszna jest ducha kaskada; To ca³y duch mój i ca³a krew moja, Która na Polskê chce upa¶æ — i spada.
Raz ty porwana tym strumieniem gminnym By³aby¶ nigdy nie wrócona ¶wiatu; Dlatego posz³a¶ gdzie indziej — z kim innym; Rêki siê boj±c daæ dawnemu bratu.
Bo dzisiaj Polka ciekawo¶æ pokona, A jej nie karmi to, co t³um paryski, Gdy w sercu Polska duchem urodzona Jak nimfa wstaje z per³owej ko³yski.
Dzisiaj siedz±cej przed kaskad± w koczu Sumnienie Pani powie samo g³uche... ¯e niegdy¶ ³zy siê tak s±czy³y z oczu! A dzisiaj! oczy patrz± — takie suche!
Czy¶ tym przeklêta? czy b³ogos³awiona, ¯e serce zimne — oczy ³ez nie lej±? Powie ci kiedy¶ mogi³ druga strona, Gdzie serca pêkn± — albo siê rozgrzej±.
Co do mnie — wiem ja, jak to praca pusta Serce kobiece na czas prze—anieliæ! Dlatego odt±d — wiecznie zamknê usta, I wolê nie byæ z Pani± — ni¿ zgon dzieliæ.
Bo to okropnie! rany pozamykaæ, Zagoiæ wszystkie dawne serca blizny! I¶æ — i anio³ów ju¿ nie napotykaæ! Ju¿ nie mieæ ani serca! — ni ojczyzny!
Gdybym by³ duchem wersalskiej natury, A tak± Ciebie miêdzy t³umem zoczy³, Zlecia³bym na ciê jak kaskada z góry, Porwa³ — i rzuci³ w przepa¶æ — i sam skoczy³.
1842 r. 14 maja
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ