wiersze

wierszyki

Juliusz S³owacki

Przeklêstwo

Do***

Przeklêta! Ty wydar³a¶ ostatnie godziny

Szczê¶cia mego na ziemi; ty ¿±d³em gadziny

Wygna³a¶ na samotno¶æ! B±d¼ wiecznie przeklêta! —

Ka¿dy mój jêk — zna ciebie; ka¿da ³za — pamiêta!

 

Bo kiedy nieszczê¶liwy zaklina³em ciebie,

Aby¶ mi da³a nieco przyja¼ni i ciszy,

To¶ ty mi ³zy w powszednim podawa³a chlebie,

I jêcz±c — z jêkiem w sercu mówi³a¶: Niech s³yszy!

 

Cierpia³em i uleg³em... Dzi¶ samotny jestem.

Lecz wiedz, i¿ samotno¶ci okryty ¿a³ob±,

Oczy moje obracam za ka¿dym szelestem,

Czekam — ale nie ciebie... Têskniê — nie za tob±.

 

Tej czekam omamiony, tej samotny p³aczê,

Która mi by³a siostr± na wygnania ziemi:

My¶l±c, ¿e kiedy¶ duszy oczyma zobaczê

Tê, co w duszê oczyma patrzy anielskiemi:

 

A nigdy serca mego nie umia³a krwawiæ;

A tak siê ze mn± dusz± i my¶lami dzieli,

¯e ju¿ dzi¶ sami boscy nie wiedz± anieli,

Czy j± dla mnie potêpiæ, czy mnie dla niej zbawiæ.

 

A ty! a ty! co la³a¶ ¿ó³ciowe gorycze,

Skoro siê otwiera³a serca mego rana...

O! gorzej ni¿ przeklêta — widmo tajemnicze

Z³ej przesz³o¶ci — przeklêta b±d¼ i zapomniana!


sitemap

Clicky Web Analytics