
|
I
Odk±d zniknê³a jak sen jaki z³oty, Usycham z ¿alu, omdlewam z têsknoty, I nie wiem, czemu ta dusza, z popio³ów, Nie wylatuje za ni± do anio³ów? Czemu nie leci za niebieskie szranki, Do tej zbawionej i do tej kochanki.
XVIII
Gaje! doliny! ³±ki i strumienie! O nie pytajcie wy miê smutne o ni±. S± ³zy, co mówiæ na zawsze zabroni±. A kiedy mówiê, wpadam w zamy¶lenie; I widzê jasne, b³êkitne spojrzenie, Co siê zaczyna nade mn± litowaæ, I widzê usta, co miê chc± ca³owaæ, I dr¿ê — i znów miê ogarn± p³omienie. I nie wiem, gdzie i¶æ? i gdzie oczy schowaæ? I gdzie ³zy ukryæ? i gdzie byæ samotnym? I stajê blady, i kre¶lê jej rysy; Lub imiê piszê na piasku wilgotnym; Lub b³±dzê miêdzy ró¿e i cyprysy, Jak cz³owiek, który skarb drogi postrada, Zmys³y utraci³, i p³acz±c usi±d± Tam, kêdy urny na grobowcach siedz±; My¶l±c, ¿e groby o niej co powiedz±.
XIX
Jest pod mojemi oknami fontanna, Co wiecznie jêczy zap³akanym szumem; Jest jedne drzewo, gdzie harfowym t³umem ¯yj± s³owiki; jedna szyba szklanna, Gdzie co noc blada zaziera Dyjanna, I czo³o moje smutnym blaskiem mami. l tak miê budz± zalanego ³zami, Te drzewo, ksiê¿yc ten, i ta fontanna. I wstajê blady, przez okno wyzieram S³uchaj±c ró¿nych p³aczów na dolinie. S³owiki jêcz± i fontanna p³ynie, Mówi± mi o niej — ja serce otwieram I o ¶mieræ prêdk± modlê siê z rozpacz±, I schnê, i wiêdnê — i ach, nie umieram... I co dnia budz±c mnie fontanny p³acz±.
XX
Kiedy siê my¶l± w przesz³o¶ci zag³êbiê, Nie wiem, jak sobie jej postaæ malowaæ? Czy kiedy przysz³a ¶pi±cego ca³owaæ, Jak z rozwartemi skrzyd³ami go³êbie? Czy wtenczas, kiedy ucieka³a trwo¿na? Czy gdy na jedn± ze mn± ksiêgi kartê Wbija³a oczy b³êkitne, otwarte, Na ka¿de moje spojrzenie ostro¿na? Czy kiedy wiejskim otoczona dworem Chodzi³a gdyby zaklêta królowa? Czy kiedy cicho u¶nie pod jaworem? Czy kiedy goni? czy kiedy siê chowa W ksiê¿yca blasku bia³a — lub wieczorem Od Alp na ¶niegu ró¿owych — ró¿owa.
XXI
Sk±d pierwsze gwiazdy na niebie za¶wiec±, Tam pójdê, a¿ za ciemnych ska³ krawêdzie. Spojrzê w lec±ce po niebie ³abêdzie, I tam polecê, gdzie one polec±. Bo i tu — i tam — za morzem — i wszêdzie, Gdzie tylko poszlê przed sob± my¶l biedn±, Zawsze mi smutno, i wszêdzie mi jedno; I wszêdzie mi ¼le — i wiem, ¿e ¼le bêdzie. Wiêc ju¿ nie my¶lê teraz tylko o tem, Gdzie wybraæ miejsce na smutek ³askawe, Miejsce, gdzie ¿aden duch nie tr±ci lotem O moje serce rozdarte i krwawe; Miejsce, gdzie ksiê¿yc przyjdzie a¿ pod ³awê Id±c po fali... zaszele¶ci z³otem, I za³oskocze tak duszê tajemnie, ¯e stêskni — ocknie siê i wyjdzie ze mnie. |
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ