
|
Zaczął ciążyć mi w dłoni, miał wagę symbolu, zwijał się i rozprężał w zaciśniętej pięści, w końcu niepostrzeżenie wyśliznął się z palców i wpełznął w twój gościnnie uchylony rękaw. Rozmawialiśmy jeszcze potem długo, mówiłam: "owszem", "chyba", "raczej" i "mniej więcej" później wreszcie "dobranoc" i wyszłam z ukłonem by pod osłoną powiek pobiec na spotkanie z wężem.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość