
|
Naiwn± rêk± mistrza sprzed laty W o³tarz cerkiewny sztywnie wt³oczona. — M³ode jej skronie gniecie korona, M³od± pier¶ gniot± dostojne szaty.
Gdyby z t³a z³oceñ zdj±æ ¦wiêt±-Maty, Toby w skrach s³oñca sz³a oz³ocona I, jak wie¶niaczka z synkiem u ³ona, Przêd³aby k±dziel u progu chaty.
A mgie³ przêdziwa znad modrej strugi W zwój by siê pasem rozsnu³y d³ugi, I wszystkie ¶witu-zorzy u¶miechy
Do jej by cichej przybieg³y strzechy, Aby rozsypaæ puchy lipowe Na bezkoronn± przêd±cej g³owê. —
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ