
|
II
Daj mi sny Twoje, daj ten sen skrzydlaty O mnie prześniony — ja chcę duszę własną W jego zwierciadle ujrzeć cichą, jasną, Rozkołysaną jak mgły srebrnej kwiaty.
Wprowadź mnie jeszcze w krysztalne zaświaty, A tam, Twą dłonią poruszone smutnie, Niech się rozdźwięczą wszystkie ścichłe lutnie W ów akord, nagle zerwany przed laty...
Wówczas mnie ujrzysz raz jeszcze wyśnioną, Raz jeszcze wszystkie, pogasłe w ukryciu, Perły mej duszy tęczowo zapłoną,
I jedną cudną dam Ci chwilę w życiu, Chwilę jedyną — bo potem w noc ciemną Pójdę, byś nigdy nie spotkał się ze mną.
III
Kocham Ciebie, bo wracasz Ty mi wiosnę złotą Mej młodości i jasne powracasz miraże. Twój cień trwa przy mnie, jakby wierne straże, Twój cień, mej duszy przywołań tęsknotą.
Niech więc ramiona mię Twoje oplotą — Zasłoń oczy — dziś w przyszłość nie chcę patrzeć ciemną, Chcę zapomnieć, że życie za mną i przede mną — Chcę zapomnieć o wszystkim, co nie jest pieszczotą.
Tak dziś ciemno i zimno... Daj mi Twoje oczy! Twoje oczy rozświetlą marzenia ogrody... Tam dźwięk — złoto — purpura — alabastrów schody — I korowód weselny barwi się tęczowo. Tak dziś ciemno i zimno... a nad moją głową Sny majaczą złowrogie... Daj mi Twoje oczy!...
[O powrotna łez falo...]
O powrotna łez falo! O powrotne głosy Z pogrzebanej przeszłości!... Dłoń szczodrych szafarzy Złoto w kontur pobladłych dziś rzuca miraży, W urnie stygłych popiołów nieci iskier stosy.
O sny zwiędłe! O kwiaty otrząśnięte z rosy, Jak tłumnie z rozespanych wstajecie cmentarzy!... Widzę błękit ruczajów w niezabudek twarzy, Jaskrami rozzłocone widzę sianokosy.
O powrotna łez falo! Widzę, idą z mroków Baśnie ku mnie i wonie z ogrodów młodości. I stoję nadsłuchując, czy szelest tych kroków
Twego przyjścia nie głosi — Ty, pełna litości! Ty, co duszom, na które czerń twych skrzydeł padła, Dajesz takie przedśmiertne czarowne widziadła!...
I
Bądź Ty mi dobrym — zejdź sercu mojemu Jaśnią podobną ciepłu słonecznemu — Bądź duszy mojej morzu burzliwemu
Kojącą ciszą wpółsennej zatoki, Zwartej łagodnie gór kwietnymi stoki...
Bądź ustom moim jak trunek miłosny, Po którym serce skwita kwiatem wiosny! Bądź ustom moim słodki i litosny...
I na te usta, do Twych ust tęskniące, Kładź się jak rosy napoje rzeźwiące.
Bądź oczom moim czarem wizyj sennych, Wyprzędłą baśnią mirażów promiennych, Wonnym pąkowiem zieleni wiosennych
Opleć mi duszę jak uroczne ziele, By w ślad stóp moich chodziło wesele...
II
Chciałabym, z tobą poszedłszy w zaświaty, Wtulić się w jasność jakiejś białej chaty. I wszystkie słońcu skradzione uśmiechy Wpleść w miękie złoto jej żytnianej strzechy.
I w takiej chacie odciętej od sioła, Pojąc się ciszą rozlaną dokoła I patrząc co dzień na wstające zorze, Czuć w duszy własnej to Królestwo Boże
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość