
|
W porządku, niech będzie, że kłamałem tobie i o tobie, i że zdarzały mi się troszkę za szerokie uogólnienia, możliwe, i powiedzmy nawet, że nie wyrobiłem się z tym czy owym jakby wypadało, I że kląłem w żywy kamień te twoje rozywy kamień te twoje rozmaite szusy, i źle się [wyrażałem o twoich gustach, i szkalowałem twoją rodzinę, [i obgadywałem za plecami paru twoich przyjaciół, Dobra, niech będzie, W każdym razie wróć.
Wróć do mnie. Zgodzę się puścić w niepamięć oświadczenia, które tak obficie wygłaszałaś na użytek sąsiadów i prasy, A ty za to puścisz w niepamięć ten twór swojej wyobraźni, [rzekomą blondynkę z Detroit; Zgodzę się, że ta zaprzyjaźniona z tobą dama z piętra wyżej nie ma fioła, hyzia, ani wyjątkowego wręcz kuku na muniu, ale [— całkiem przeciwnie — jest nawet dosyć bystra; A ty uznasz, że mój nieszczęsny kumpel Steinberg nie jest ani pijakiem, ani wydrwigroszem, ale po prostu facetem usiłującym jakoś sobie dać radę w życiu, chociaż w sposób [może odrobinę nietuzinkowy. (Słuchasz mnie, ty wredna, ty? Dociera do ciebie?)
Ponieważ wybaczam ci, tak jest, wybaczam ci wszystko, Wybaczam ci twoją piękność, wielkoduszność i mądrość, Wybaczam ci, najprościej rzecz ujmując, to, że żyjesz, i rozgrzeszam cię, krótko mówiąc, z tego, że jesteś sobą.
Ponieważ dzisiejszej nocy stoisz mi przed oczami i czuję cię całą skórą, I każde światło na skrzyżowaniu, mijane przez naszą taksówkę, [ukazuje mi na nowo ciebie, wciąż ciebie, I ponieważ tej nocy wszystkie inne noce są czarne, wszystkie inne godziny zimne i dalekie, i teraz, w tej chwili, gwiazdy świecą [bardzo blisko i jasno.
Wróć. Uczcimy to taką fetą, że każda inna feta wysiada. Zaprosimy przedsiębiorcę pogrzebowego z piętra niżej i paru chłopaków ode mnie z pracy, i jeszcze trochę przyjaciół, I Steinberga, który notabene już nie jest na odwyku, i tę wariatkę z piętra wyżej, i paru reporterów, na wypadek jakby się co stłukło.
Przełożył
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość