wiersze

wierszyki

Konstanty Ildefons Gałczyński

Admirał

Przestań pisać te wiersze! — syczała kochanka w ucho,

i tylko księżyc podsłyszał, schylone, różowe ucho.

 

I jakieś flety ukryte były w jej biodrach i żebrach,

a może to księżyc szumiał potworną palmą ze srebra.

 

A może to była Brazylia. A może byłem pijany.

Do kochanki, prostej jak palma, przywarłem uchem do palmy.

 

Z nie czytanego dziennika najśmieszniejszy wyraz "kabokle"

i noc uważnie patrząca przez gwiazdy jak przez binokle.

 

I jeszcze co? i co jeszcze? W dalekim kościele dzwony.

2-ga w nocy. Park przed oczami chodził jak tygrys zielony.

 

Usta tak bardzo blisko. Gwiazdy tak bardzo wysoko.

Może to jest poezja, a może tylko alkohol.


sitemap