wiersze

wierszyki

Konstanty Ildefons Ga³czyñski

Dziwni letnicy

Ju¿ tamci siê rozjechali,

a czemu oni zostali

i tak siê ci±gle trzymaj± za rêce ?

 

Jeszcze oboje tacy m³odzi,

ale ona smutna i on smutny chodzi,

jakby tu mieli nie wróciæ wiêcej.

 

Ona ju¿ sobie ust nie maluje,

on pisze listy i p³acze;

wieczorem snuj± siê ko³o domu,

gryz± ich jakie¶ rozpacze.

 

A przyjechali tacy szczê¶liwi,

on rano ³owi³ ryby, ona czyta³a

i nagle jakby kto¶ im ¿ycie pokrzywi³,

w sercach siej±c trwogê i ha³as.

 

Teraz wzd³u¿ ¶cian pe³nych miniatur

b³±dz±, obcy ca³emu ¶wiatu —

o, czemu nie wracaj±, gdy im urlop min±³!

 

On czasem klêknie przed ni± na kolanach,

jakby chcia³ powiedzieæ: "Przebacz mi, kochana",

ale milczy i ³zy mu p³yn±.

 

Powiedzia³a wczoraj ciotka, ta wysoka,

¿e siê pewnie przestali kochaæ...

spójrzcie! schodz± ku jezioru z pochy³o¶ci.

 

Je¶li diabe³ zrobi³ im to na z³o¶æ,

Ty im, Bo¿e, serca znowu zaz³oæ,

bo jak¿e dzisiaj ¿yæ bez mi³o¶ci!


sitemap