
|
¯ycie nas nie z³±czy³o, to nas ¶mieræ po³±czy, o, Mario, Mario moja, najwspanialsza nogo! To có¿, ¿e m±¿ twój na nas patrzy dosyæ wrogo, niech patrzy, my dzi¶ jeszcze wysi±dziemy w £om¿y.
Znam tam ma³y hotelik, ca³y w dzikim winie, zowie siê «Pod Anio³em», jest schludny, niedrogi, noc± przez okna widaæ gwiazdy i ob³oki, a w³a¶ciciel przepiêknie gra na okarynie.
Po przyje¼dzie natychmiast bêdzie jajecznica, pomidory w ¶mietanie i woda «Zubera», jakie¶ skumbrie, do skumbrii mam klucz, co otwiera — a potem noc i mi³o¶æ, i pe³nia ksiê¿yca.
My umrzemy w pi¿amach. Rachunek uiszczê, ogolê siê i krzyknê: — O, Mario jedyna, czujesz? to jesieñ pachnie jak z³a terpentyna; widzisz? to deszcz oszala³. S³yszysz? to wiatr gwi¿d¿e.
Nad ranem bêdzie cicho. Pe³ni jesienno¶ci jeszcze raz pomy¶limy o ziemi i niebie, jeszcze raz popatrzymy na szczotkê i grzebieñ, westchniemy, i na wieki umrzemy z mi³o¶ci.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ