wiersze

wierszyki

Konstanty Ildefons Ga³czynski

Siódme niebo

Z wierszy do Natalii

I

 

Zima by³a, gdy wysiad³em z autobusu

i rzuci³em siê w twoje ramiona,

i twych w³osów, twych wieczornych w³osów

ogarnê³a mnie woñ niezmo¿ona.

 

Ksiê¿yc zni¿y³ siê, b³ysn±³ nad klamk±

potem odszed³ i wpl±ta³ siê w drzewo.

Pier¶cieñ nocy nad nami siê zamkn±³

i otwar³o siê siódme niebo.

 

II

 

Choæ godzina trochê pó¼na,

jeszcze ¶wiec± twoje okna,

wiêc wo³amy — Hola wpu¶æ nas,

wpu¶æ¿e nas, pochmurnooka —

 

nie bêdziemy spaæ na dachu,

otwórz drzwi i wprowad¼ w nocy

w twe mieszkanie pe³ne ptaków,

instrumentów, ¶wiec p³on±cych.

 

Przelecimy przez pokoje

wiatrem, walcem, t³umem szumnym,

oz³ocimy loki twoje

d¼wiêkiem gitar siedmiostrunnym.

 

IV

 

Ty jeste¶ najpiêkniejsze zwierzêta,

w³osy twoje o ¶wicie s± modre,

ty¶ wysoko jak ¶wiat³a na okrêtach,

do oddechu twojego siê modlê.

 

Tobiem wszystkie zbudowa³ istrumenty,

wszystkie owoce zniós³, wszystkie kwiaty,

ciebie ¶cigam przez wszystkie firmamenty,

wszystkie ¶wiaty, wszystkie klimaty.

 

V

 

Zadzwoni³y zausznice z miedzi,

zadzwoni³y jak dzwony Bizancjum,

wicher ¶nie¿ny za oknem zabredzi³

nad Grenobl±, nad górzyst± Francj±.

 

Na paznokciach twych, na w³osów splotach

ptaki ¶wiate³ gubi³y swe pióra.

Nagle ptaki zgas³y. Ciemnoz³ota

nadci±ga³a mi³o¶æ jak chmura.

 

1945


sitemap