
|
Co spl±tane by³o — rozp³±czê, rozdzielone, têskni±ce — po³±czê.
Stracisz wszystkie si³y — pomogê, kwiatem tobie spadnê — pod nogê.
Bêdziesz chora, strwo¿ona, stroskana — jak pies bêdê liza³ twe rany.
Bêdziesz wo³aæ, szukaæ — nie zgasnê, dobry ch³opski ksiê¿yc pod lasem.
*
Kiedy umrê, nie p³acz, moja ¿ono, ja ksiê¿ycem wrócê pod twe okno.
Nie wstrzymaj± mnie cmentarni stró¿e: ja siê ¶wiat³em przesunê po murze,
nad tym klonem, co przed bram± stoi — i ju¿ jestem pod oknem twoim.
Na tw± g³owê spadam srebrnym deszczem, ¿eby¶ by³a piêkniejsza jeszcze.
A to tylko ja tak ¶wiat³em prószê, ksiê¿ycowym deszczem w oczy du¿e.
Co wysokie, wzniosê jeszcze wy¿ej, co wzburzone pró¿no, to uciszê,
co choæ trochê l¶ni³o, zamigoce. Spójrz tam w górê. Jestem serce nocy.
*
Stanê, stanê, twarz przytknê do szyby, zajrzê w twoje lusterka i lustra, skradnê grzebieñ ciê¿ki, migotliwy i otworzê du¿e srebrne usta, i pop³yn± przez wszystkie pokoje ksiê¿ycowe nuty, nuty moje.
Otwórz, otwórz! zawo³am po nocy, otwórz, otwórz choæ okna po³owê, to nie chmury, to s± moje w³osy, potargane przez wiatry wrze¶niowe. Spójrz, to rêce moje, a to nogi. Cz³owiek jestem, nie ksiê¿yc dwurogi.
Lecz ty bêdziesz spa³a. Ja u szyby, w kszta³t ksiê¿yca na wieki zaklêty, tylko promieñ wbijê w manuskrypty, ponaprawiam w wierszach wszystkie b³êdy
A ty ¶pisz. A potem p³aczesz we dnie. ¦wit nadchodzi. ¦wiat³o moje blednie.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ