wiersze

wierszyki

Konstanty Ildefons Ga³czyñski

Wenus

1

Tobie graj± wszystkie instrumenty,

ciebie wiatr na ziemiê z nieba przyniós³

i ku oczom twym po ¶cie¿kach krêtych

idê w dzieñ i w noc, o pani Wenus.

 

2

T³umacz±ca wszystkie sny w sennikach,

sekret wszystkich spotkañ i zarêczyn,

wszêdzie jeste¶: w kwiatach i w ¶wiecznikach,

palcem tkniesz: i tañczy ¶wiat, i d¼wiêczy.

 

3

Po jarmarkach, zadymionych placach

te¿ przechodzisz, ¶miej±c siê i kwitn±c,

ci±gle cieñ twój odchodzi i wraca,

w rêku chustkê trzymaj±c b³êkitn±.

 

4

Nawet ¶lepcy widz± ciê nocami,

g³usi s³ysz±, chorzy wznosz± g³owy,

kiedy lekko st±pasz ulicami,

gdy sprowadza ciê wiatr po³udniowy.

 

5

Ka¿d± ranê palec twój zabli¼ni,

ka¿da sprawa bêdzie rozwik³ana.

Z krzykiem biegn± ku tobie mê¿czy¼ni,

wylaæ gorzkie ³zy na twych kolanach;

 

6

¶wiece im zapalasz. Przez ogrody

wiedziesz ich, gdy ¶pi±, nad z³ote rzeki

i codzienne, takie ciê¿kie schody

jak¿e im siê znów wydaj± lekkie!

 

7

Wszystko zmienia siê na twoje przyj¶cie,

kiedy pier¶cieñ twój za¶wieci noc±:

ptaki budz± siê. I szumi± li¶cie.

I na niebie srebrne gwiazdy wschodz±.

 

8

Wiêc dla ciebie, Wenus, tron w szkar³atach,

rze¼ba, wiersz, gramofonowa p³yta

i ten d¼wiêk na wszystkich mostach ¶wiata —

zakochanych, siedmiostrunnych gitar.

 

9

To dla ciebie, Wenus, na tw± chwa³ê

pory roku id± rz±d za rzêdem:

wiosen szum, zim plecy bia³e,

letnie góry i tr±bki jesienne.

 

10

Bo ty jeste¶ ta, która w nas mieszka

i prowadzi nas jak marsz weselny;

bo ty jeste¶ ¶piewaj±ca ¶cie¿ka,

krzyk ostatni i zachwyt ¶miertelny.


sitemap