
|
Labirynt pustych brudnych ulic noc jak pomyje na dnie miski, do bramy klonu cień się wtulił — sperma księżyca, i po wszystkim
Idę jak dawniej w zimnym mroku pustki — co ze mnie na ulicę chce wybiec, biegnąc w moim kroku kijem tłuc w dziewic okiennice
I nagle wzwód księżyca w pełnię — w błękitne oczy i rzęs zamieć, łamiesz jak hostię w białej wełnie wargi — na miłość i rozstanie
3 2 1984
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość