
|
Gladys, jak samo imiê wskazuje — Turczynka z Bu³garii;
przysadzista, o cienkiej pêcinie i bezgranicznym spojrzeniu —
— gdyby tak wejrzeæ w te ¼renice g³êbiej, widzia³by¶ chyba Mg³awicê Andromedy;
Gladys narzucaj±c na mnie, jak opoñczê, swoje czarne przepa¶cie, oznajmia, ³ami±cym siê jêzykiem rosyjskim:
jestem kobiet± tysi±ckrotnie.
Tego to chyba za wiele, nawet jak na potomka Sobieskich.
Oto bowiem docieraj± do mnie z uzmys³awiaj±cej siê przepa¶ci, wraz z wrzaw± i wrzaskiem bitewnym, jej nieprzeliczone i t³umne orgazmy, w ³oskocie wodospadów genezyjskich.
I powiewa groz±.
Od biedy umia³em jeszcze siebie wyobraziæ jako co¶ w rodzaju o¶miornicy fallicznej, Gladys, nie uznaj±ca mi³o¶ci zbiorowej, pragnie, abym siê przeobrazi³ chyba w gigantycznego polipa,
w którym, po¶ród tysiêcy okaza³ych odnó¿y, przemyka³yby ca³e roje czerwonych jêzyków...
Good bye, Gladys, mówiê jej za³amuj±cym siê jêzykiem angielskim; mimowiednie trawestuj±c Eliota z Ziemi Ja³owej.
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ