wiersze

wierszyki

Krzysztof G±siorowski

* * *

Ko¶ci twoich pragnê domacaæ siê,

kochana, abym móg³ Ciê rozpoznaæ

w Dzieñ Zmartwychwstania

 

(ze ¶redniowiecznej poezji hiszpañskiej)

 

Scze¼niemy Irenko, obsypiemy siê

w proch i py³, wess± nas glina i i³,

rozjarzy popió³ radioaktywny...

 

Mniejsza tu o mnie, ale

bez fa³szywego wstydu podgl±dam Ciê

nocami od kilku gwa³townych tygodni

nieswoim okiem nieskoñczono¶ci i

upijam siê gorzk± ¶lin±.

 

Twoje piersi, twoja szyja, twoje

uda i usta... Nikt tego ju¿ nie

powtórzy, nikt nie zdo³a odtworzyæ

z nico¶ci.

 

Twoje po¶ladki i biodra,

kiedy klêczysz, schylona i korna

wobec nadci±gaj±cych gwiazd,

 

kurczowo czepiaj±c siê sier¶ci

dywanu, pod którym szamoce siê

¶mieræ, powstrzymana na parê

dr¿eñ i westchnieñ.

 

Kto mówi o sprawiedliwo¶ci lub

o sensie? Ale co za straszliwe

marnotrawstwo!

 

Zestarzejesz siê, Irenko, scze¼niesz,

raz na zawsze rozwi±zane bêd± linie

twoich ramion, kszta³t brzucha i jego

gniazdo.

 

Powinienem odej¶æ, aby

nie zapomnieæ, tyle ¿e i wtedy wraz

ze mn± przepadn±.

 

Gdybym jako¶ poczuwa³ siê

wobec wieczno¶ci, wierzy³ w

zmartwychwstanie i ¿ywot,

i S±d Ostateczny —

powinien by³bym teraz, zabiæ Ciê,

Irenko.

 

Zabiæ, poæwiartowaæ, rozrzuciæ

po ¶niegach wieczystych. Wszystkich

by¶ rozgrzeszy³a swym wzej¶ciem

¶wietlistym.


sitemap