
|
Żonie
Nie stój u ciemnych świata wód, gdzie sny mozolne kłębią się i dławią, kiedy nad nimi czerwone korabie, smoki ogniste i obłoków łódź.
O, nie wywołuj po imieniu zła, o, nie wywołuj przed milczącym lustrem, tam każde oczy staną mdłe i puste i pokalana nocą każda twarz.
Nie szukaj, nie patrz w mroczny grób, gdzie ocienione chłodem zgniłej woni nawet strzeliste świeczniki jabłoni i ciało barbarzyńskie — jak gotycki trup.
Oto się liście z łodyg tęgich rwą, jak żywe gwiazdy lecą, jak motyle lśnią nad ludzką nędzą, ciemną i kaleką, i dźwięk wydyma kwiaty na kształt złotych trąb.
Poszukaj tam, w splątanych burzach traw, w naczyniach roślin napełnionych życiem, gdzie w kroplach deszczu czeka cię odbicie Boga żywego w łunach żywych barw.
Liście po żyłce odczytaj do dna, aż w oczach twoich jak drzewa wytrysną, aż duchy światła w powietrzu zawisną. Naucz się życia, co przez życie trwa.
Nazwij się w ogniu, w kołysaniu wód, w niedosięgalnych mocach powstawania. Wtedy nie starczy słów i ukochania — — poczujesz owoc nieba na końcach ostrych kłów.
28 XII 42 r.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość