
|
Basi
Nie wiem nic. Jest wokoło ten rzeczy niepokój, który rzeki przesyca i morza obłoków, który jest sam przez siebie, a ja ponad którym jestem jak smutne dziecko przenoszące góry.
I nie wiesz nic, i możesz ręce jeszcze zanurzyć w płynność rzeczy i rzeczy niepokój. Bo jest w tym jak w tworzeniu z marmuru drzew żywych (które się same ciosają pod ręką) coś jak nieuchwycenie w locie złotej grzywy, jak opadanie — smutne i jak ziemia — piękne. Jak ziemia, bo ta w trwodze najdalszej wywoła — i w grobach — jakąś smukłość anielską kościoła. Więc idź, chociażbyś wiedział, że zmierzasz do grobu, bo nie w tobie jest trwoga, ale ty przez trwogę. Bo to nie żądzą wzrasta, ale zapatrzeniem, jak wierzby, które rosnąc w wodzie, rosną — cieniem.
Wtedy ziemia się skurczy, aż za wąska stopom będzie chmura — na przekór arkom i potopom.
Tylko ludzie znad trawy — jak krowy — spojrzenie zwrócą w niepokój rzeczy, w to, co zapatrzenie, i przez swoją osobność, w to, co gromem śniło, powiedzą nierozważnie i osobno: miłość.
dn. 12 XII 41 r.
|
Copyright © 1999-2008 • MIŁOSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i miłość