
|
Uczyniwszy na wieki wybór, W ka¿dej chwili wybieraæ muszê. J. Liebert
Noc zielona by³a po dniu skwarnym g³êboko¶æ jej szumia³a jakby li¶cie czarne, w których mleczny rdzeñ wyrós³, i kroplami gwiazd odmierza³ siê powoli nieostro¿ny czas.
Maria czeka³a cicho. I zda³o siê, p³on±³ ¶wiat ogromny w oddechu nieba jak otch³anie, co wia³o wielkim oknem na stó³, na pos³anie bia³e i nie dotkniête. Czeka³a. W milczeniu na piersi rêce k³ad³a i wtedy siê pieni³ krwi jej rozgrzany napój i owoce mleczne pêcznia³y pod jej d³oni±, i czu³a, jak bije bolesna pi±stka serca. I czu³a, ¿e ¿yje ³ody¿ka w niej maleñka, listeczkami dwoma obejmuj±ca mi³o¶æ ca³±, jak± ona i on zamknêli w sobie. I gdy rêkê ni¿ej obsunê³a, poczu³a, jak j± szorstko li¿e p³omienny jêzyk ciszy. Brzuch mia³a jak kroplê ogromn±, w roz³o¿yst± misê biódr zamkniêty. W takiej ciszy s³ysza³a, jak na godzin stopnie pnie siê w niej ten ro¶linny puch, twardnieje w orzech — — to by³o dziecko ma³e, które wyko³ysali ciep³ym swych cia³ pomrukiem jak szelestem morza w jej pe³niê i dojrza³o¶æ, która równa ziemi ogarnê³a i ros³a r±czkami drobnemi, zarysem ust ró¿owych, ro¶link± maleñk±, któr± czu³a pod lekko wyci±gniêt± rêk± i która dzi¶ siê spe³ni, i wzejdzie cz³owiekiem nad przymru¿on± lekko ziemi z³ej powiek±, ¿eby siê staæ czym? kwiatem, pow³ok± czy ³z±?
|
Copyright © 1999-2008 • MI£OSNE•INFO • Wiersze, wierszyki i mi³o¶æ